środa, 27 lutego 2013

Bieganie – czyli jak się do tego zabrać. Część II

Dzisiaj obiecana kontynuacja.
Ostatnio pisałam o odpowiednim stroju do biegania. Dzisiaj skupię się na samym treningu.
Każdy z nas chciałby od razu biec bez przerwy chociaż te 30 minut.
Dla osób, które nigdy nie biegały, jest to raczej niemożliwe. Co więc należy zrobić żeby za jakiś czas móc spokojnie przebiec wymarzone 30 minut nie wypluwając przy tym płuc?
Odpowiedź jest prosta - zacząć biegać powoli, stopniowo zwiększając czas truchtu, a przede wszystkim być systematycznym.
Warto na samym początku wiedzieć gdzie się biegnie, dosłownie i w przenośni.

Planując trasę naszego biegu należy zwrócić uwagę na kilka rzeczy:
- oświetlenie ulicy bądź parku, jeżeli zamierzamy biegać wieczorem,
- podłoże, po którym biegamy,
- natężenie ruchu.





Bardzo ważne jest także wyznaczenie celu, do którego będziemy dążyć.
Może to być np. nieprzerywany bieg przez 60 min, albo trasa 15 km.

Następnie przychodzi czas na plan treningów. Każdy z nas jest inny, więc długość truchtu musimy dopasować do własnych potrzeb metodą prób i błędów.
Na początek możemy spróbować 1 minuta biegu, 1 minuta marszu , 7-8 powtórzeń, co łącznie da nam około 15 minut biegu. Modyfikacji dokonujemy na przełomie dni bądź tygodni, systematycznie zwiększając długość biegu, aż w końcu dojdziemy do wymarzonego czasu.
Taki trening powinniśmy powtórzyć trzy, cztery razy w tygodniu, pamiętając przy tym,
żeby przerwa nie była dłuższa niż dwa dni.
Świetne przykłady planów treningowych, a także wszystkie potrzebne informacje na temat biegania znajdziemy na stronie treningbiegacza.pl , którą serdecznie polecam.

Przykładowy plan:
treningbiegacza.pl

Jeżeli przed rozpoczęciem przygody z bieganiem chcecie dowiedzieć się co zrobić, żeby uniknąć kontuzji, jakie podłoże wybierać itd. odsyłam na stronę bieganie.com.pl

Pozostaje jeszcze pytanie, kiedy biegać? Otóż teorii jest wiele. Jedni uważają, że najlepsze i najbardziej efektywne jest bieganie na czczo z samego rana, inni bronią opcji biegania popołudniowego.
Wszystko zależy od nas i naszego organizmu. Bieganie powinno przede wszystkim sprawiać przyjemność.
Jeżeli mamy na wpół przytomni zwlec się z łóżka i z wielkim grymasem biec przed siebie, to tego nie róbmy!
Niemal stuprocentowa pewność, że będzie to jeden z naszych ostatnich treningów.

Wkładamy wygodny strój i odpowiednio dobrane buty, ustalamy długość treningu i trasę, włączamy ulubioną playlistę i ... biegniemy !:-)

Do dzieła!

5 komentarzy:

  1. Chyba znów naszła mnie ochota na bieganie ;) Tylko, że ja preferuję bieżnię. Osiągam wtedy lepsze wyniki i mam więcej chęci. Mam nadzieję, że już niedługo się za siebie wezmę. Powodzenia w dalszym blogowaniu, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już dokładniej planowałam iść pobiegać, a tu sterta śniegu na dworze ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pogoda się wreszcie poprawia i w ten weekend zamierzam zacząć biegać - albo wg Twojego opisu maszerować i biegać. Ciekawe co z tego wyjdzie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje osobiste spostrzeżenia i doświadczenia związane z planem treningowym ze stronki "trening biegacza", o którym wspominasz w tym artykule możecie znaleźć tutaj: http://taniecnarurze.wroclaw.pl/kilka-slow-o-sluchaniu-wlasnego-ciala/
    Może Was zainspiruje i przyda się do czegoś (jeśli szukacie własnej "drogi biegacza" :) )

    OdpowiedzUsuń